Wilczyca – najnowsza powieść Katarzyny Miszczuk trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej strony. Niebezpieczne projekty tajnej grupy genetyków, zagrożenie życia głównych bohaterów, eksperymenty na ludziach, wyścig z czasem i FBI, nie wspominając o grupie młodzieży, której członkowie pod pewnym względem znacznie różnią się od zwykłych ludzi, nie pozwalają czytelnikowi odetchnąć ani na chwilę. Sensacyjny romans dynamicznie splata się tu z thrillerem medycznym, a postać głównej bohaterki Margo dopełnia tę piorunującą mieszkankę.
Autorka - Katarzyna Berenika Miszczuk studiuje obecnie na kierunku lekarskim Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Jako pisarka zadebiutowała w roku 2006, w wieku zaledwie piętnastu lat powieścią „Wilk”.
Przeczytaj fragment powieści!
(...) On dotknął mojej szyi i przyciągnął mnie do siebie. Całowaliśmy się powoli, nigdzie się nie spiesząc i ciesząc się każdą sekundą. Max objął mnie jedną ręką w talii, a drugą delikatnie głaskał mój kark. Aż zakręciło mi się od tego wszystkiego w głowie, a po plecach przebiegały dreszcze. Nawet nie czuliśmy, że klęczymy na twardej podłodze. Świat mógłby się teraz zawalić, a my byśmy tego nie zauważyli. Mimo niewygody i tego, że nie siedzieliśmy w jakimś romantycznym miejscu oświetleni tysiącem świec, nie mogło być lepiej. Ta chwila miała własną magię, która sprawiała, że wszystko wydawało się inne. Piękniejsze.
Gdy z westchnieniem oderwaliśmy się od siebie i spojrzeliśmy sobie w oczy, uśmiechając się, pomyślałam, że to najwspanialszy moment w moim życiu.
– Kocham cię – szepnął Max.
– Ja ciebie też.
Zamilkliśmy, wpatrując się w siebie, jakbyśmy widzieli się po raz pierwszy. Szczerze mówiąc, mogłabym tak spędzić wieczność. Widok Maksa nigdy mi się nie znudzi…
– Już późno – mruknął niechętnie po chwili. – A jutro musimy się wcześnie obudzić. Odwiozę cię do domu, zanim moi rodzice wstaną.
Zerknęłam na zegarek z podświetlanym ekranem stojący na nocnej szafce. Pokazywał dwie minuty po pierwszej w nocy. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, że czas tak szybko nam przeleciał. Wydawało mi się, że to wszystko trwało tylko chwilę, parę minut.
– Tak – westchnęłam i wstałam, a potem wyciągnęłam się w łóżku.
Natomiast Max poprawił poduszkę i położył się na śpiworze. Chwilę tak leżeliśmy, wsłuchując się w nasze oddechy.
– Przyznaj się, trochę ci niewygodnie? – w końcu nie wytrzymałam.
– Trochę – zaśmiał się. – Ale przeżyję to.
– Mam wyrzuty sumienia, że przeze mnie musisz leżeć na podłodze.
– To naprawdę nic takiego. Spałem już w dużo gorszych warunkach na dworze.
– Zmieścilibyśmy się tu we dwójkę – mruknęłam cicho, znowu się czerwieniąc.
Przez chwilę Max się nie odzywał, zastanawiając się nad tym, co powiedziałam.
– Gdybym leżał obok ciebie – odpowiedział cicho – to na pewno bym nie zasnął. Ale dzięki.
Położyłam się na krawędzi łóżka i opuściłam rękę. Max wyciągnął swoją i tak leżeliśmy, trzymając się za ręce i rozmyślając nad tym, co się stało.
Nawet nie pamiętam, kiedy zasnęłam. (...)
|
dzisiejsza
data : 23
MAJ
miesiąc : MAJ 2012
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| wybierz miesiąc: | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
2012-05-25
Dzień Mleka :)
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||